„BoJack Horseman” z gościnnym występem Matisse’a; źr. dailyartmagazine.com
10.03.2021

Sztuka nawiązań. O klasyce w popkulturze

Od Vermeera po Banksy’ego – w coraz liczniejszych produkcjach kultury popularnej znaleźć można odniesienia do kanonu historii sztuki. Tym razem przyglądamy się pamiętnym występom artystycznym w kreskówkach dla (nie całkiem) dorosłych.

Sztuka
Autor: Anna Palacz–Brzezińska, Translation:
Styl tekstu

Sztuka, zwłaszcza nowoczesna, wśród odbiorców niemających z nią częstego kontaktu nierzadko zyskuje z góry łatkę niezrozumiałej, ekskluzywnej, nawet snobistycznej. W przypadku zaś serialu telewizyjnego – w szczególności sitcomu czy animacji – długo pokutowało przeświadczenie, że to miałka, prosta i niewyszukana rozrywka. Jednak współcześni twórcy kultury, w drugiej dekadzie XXI wieku mającej przeważnie charakter intertekstualnych miksów, cytatów, nawiązań i zapożyczeń, coraz chętniej zacierają granice między sztuką wysoką a czystą rozrywką, serwując odbiorcom nawet pozornie lekkich treści ukryte smaczki i nieoczywiste wyzwania intelektualne. Jak niejednokrotnie udowadnialiśmy, język sztuki wzbogaca komunikację marek nawet pozornie od niej odległych. Nic więc dziwnego, że po odwołania artystyczne sięga także branża filmu i animacji, sama z definicji posługująca się przede wszystkim obrazem.

„Mała Syrenka” spotyka „Marię Magdalenę” de La Toura; źródło: pinterest.com

Zjawisko ukrywania przez twórców w swoich produkcjach tak zwanych easter eggs (dosłownie wielkanocnych jajek, czyli po prostu pisanek) większości odbiorców może wydawać się stosunkowo nowym trendem, kojarzonym ze współczesnymi, coraz bardziej zaawansowanymi fabularnie grami wideo czy serialami popularnych platform streamingowych z Netfliksem na czele. Czym są owe „pisanki”? To nic innego jak szeroko rozumiane gry z odbiorcą, które polegają na przemycaniu ukrytych treści, często w tle głównej akcji czy w sposób na pierwszy rzut oka niezauważalny. Są to przede wszystkim nawiązania do innych utworów (pop)kultury: książek, filmów, muzyki i – co nas interesuje najbardziej – sztuki. Choć w tym wypadku przyjrzymy się przede wszystkim specyficznej grupie produkcji, jakimi są seriale animowane dla dorosłych. Warto zaznaczyć, że takie zabiegi pojawiały się już w klasycznych filmach Disneya – przeznaczonych przede wszystkim dla dzieci, choć nierzadko puszczających oko także do starszego i bardziej wyrobionego odbiorcy. Przykłady? „Dziewczyna z perłą” Vermeera zerkająca na nas podczas seansu „Pięknej i Bestii”, „Mała Syrenka” przyglądająca się wizerunkowi Marii Magdaleny przy świecy autorstwa barokowego mistrza Georges’a de La Toura, postacie łudząco przypominające bohaterów słynnego „American Gothic” w „Mulan”… Nawet dziecięcy hit ostatnich lat, czyli „Frozen”, zawierał między innymi cytaty z obrazów Pietera Bruegela czy Jeana Honoré Fragonarda. Zaskoczeni? To zatem dobra okazja do przyjrzenia się klasykom z dzieciństwa z zupełnie nowej perspektywy.

Nawiązania do sztuki w filmach i serialach animowanych nie powinny jednak dziwić. W końcu ich najważniejszymi twórcami są rysownicy, a więc mniej lub bardziej wykształceni plastycy, którzy (przynajmniej w założeniu) kanon historii sztuki powinni doskonale znać. Do tego zdecydowanie inny wydźwięk ma nawiązanie do słynnego obrazu za pomocą własnej kreski niż, dajmy na to, powieszenie reprodukcji pracy w scenografii produkcji fabularnej. To także element starego jak świat wyzwania: mierzenia się przez współczesnych z dorobkiem mistrzów poprzednich pokoleń i epok. Czy jednak jest to jedyna funkcja takich artystycznych easter eggs? Sprawdźmy.

„Simpsonowie” na wycieczce po francuskim malarstwie; źródło: sartle.com

Liczącego obecnie 32 sezony serialu „The Simpsons” chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Dość wspomnieć, że jest najdłużej emitowanym programem w amerykańskim prime-timie: honorowe miejsce w ramówce zajmuje od grudnia 1989 roku i nadal cieszy się niesłabnącą popularnością. Animowana komedia uznawana jest wręcz za świętego Graala popkulturowych odniesień, a krytycy i komentatorzy chętnie doszukują się w niej nawet przepowiedni wielu globalnych wydarzeń. Gdy weźmiemy to wszystko pod uwagę, nie zaskakuje fakt, iż serial w swojej imponująco długiej historii niejednokrotnie odwoływał się do kultowych dzieł sztuki. Już w pierwszym sezonie, w odcinku o intrygującym tytule „Crepes of Wrath”, podczas podróży po Francji nastoletni Bart przejeżdża przez pejzaże łudząco przypominające kilka ikonicznych obrazów, w tym dzieła Moneta, van Gogha, Maneta, Rousseau i innych – oczywiście narysowane w charakterystycznym stylu „Simpsonów”. W innym odcinku, „Mom and Pop Art”, Marge i Homer odwiedzają wystawę „Where the Elite Meets Margritte” (polska wersja, „Gdzie elita poznaje Magritte’a”, również nie traci rymu zawartego w pierwowzorze) w fikcyjnym The Springsonian Museum of Art, aby Homer mógł znaleźć inspiracje dla własnej sztuki. Bardziej obyta w świecie sztuki Marge oprowadza więc męża po wystawie, wyjaśniając motywy z twórczości Turnera czy Picassa; w muzeum znaleźć można chociażby „simpsońską” wersję słynnych „Panien z Avinionu”. W The Springsonian widz napotyka także dzieła Pieta Mondriana, Andy’ego Warhola czy Claesa Oldenburga, a Jasper Johns (pod którego animowaną postać głos podkładał sam artysta) pojawia się w odcinku wpychając w kieszenie płaszcza darmowe jedzenie, kradnąc żarówki, a później uciekając z grafiką Marge – prawdopodobnie do wykorzystania we własnej sztuce. 

W „The Simpsons” wystąpił także Banksy; źródło: simpsons.fandom.com

„The Simpsons” mieli jeszcze kilka gościnnych występów współczesnych, żyjących artystów, choć jeden szczególnie wyróżniał się na ich tle. W 2010 roku producentom programu udało się zaprosić do zaprojektowania czołówki odcinka „MoneyBart” samego Banksy’ego. Tajemniczy artysta zgodził się i wysłał swoje propozycje, które zostały skwapliwie zrealizowane przez twórców serialu. Co istotne, krytyczny wobec mechanizmów współczesnego kapitalizmu Banksy nie odmówił sobie także wymierzenia prztyczka swoim zleceniodawcom: w jednej z jego scen, której akcja dzieje się w mrocznej, dystopijnej scenerii, artysta nawiązuje do głośnej sprawy spychania przez wytwórnię 20th Century Fox (mającej w swoim portfolio także „Simpsonów”) pracy przy swoich produkcjach do fabryk w nisko rozwiniętych krajach azjatyckich, gdzie kadry do kasowych hitów wielkiego i małego ekranu tworzone są przez nisko opłacanych pracowników. 

Simpsonowie odwiedzają instalację Prada Marfa; źródło: theartgorgeous.com

Stosunkowo niedawnym motywem w „Simpsonach” było pojawienie się w 2019 roku nawiązania do instalacji Prada Marfa. W odcinku „Mad About the Toy” twórcy kontynuują swoją małą tradycję satyrycznego spojrzenia „Simpsonów” na współczesny świat sztuki. Instalacja artystyczna sklepu Prada autorstwa Michaela Elmgreena i Ingara Dragseta pojawiła się pośrodku niczego w pustynnym miasteczku Marfa w Teksasie w 2005 roku jako zaskakujące połączenie land artu i art brandingowego działania domu mody Prada. Podczas wycieczki serialowi bohaterowie Homer, Marge i Lisa zatrzymują się na poboczu drogi, myśląc, że „Prada Marfa” to prawdziwy sklep Prady. Wkrótce odkrywają, że to tylko myląca instalacja artystyczna. Tym razem mamy więc do czynienia z wielopoziomowym zabiegiem, w którym popkultura nawiązuje do sztuki nawiązującej do popkultury… Otrzymujemy więc od twórców postmodernistyczne żonglowanie „cytatami z cytatów” w pełnej krasie.

„BoJack Horseman” w basenie Davida Hockneya; źródło: dailyartmagazine.com

Inną kopalnią artystycznych skarbów jest serial znacznie od „Simpsonów” młodszy, choć już okrzyknięty mianem kultowego. „BoJack Horseman” to pełna czarnego humoru historia antropomorficznego człowieka-konia, tytułowego BoJacka Horsemana – gwiazdy popularnego w latach 90. sitcomu, którego sława jednak szybko zgasła, a sam bohater stał się upadłym cynikiem tkwiącym w szponach rozlicznych nałogów. Po kilku latach staczania się BoJack postanawia na nowo wspiąć się na hollywoodzki szczyt, wciąż zmagając się z uzależnieniami i wynikającymi z nich tragikomicznymi sytuacjami. Jednak oprócz (czasem niezwykle wyszukanego, a czasem zupełnie slapstickowego) humoru i monologów o życiu BoJacka komedia Netfliksa sprytnie przemyca niezliczone wprost wątki ze sztuki klasycznej i współczesnej. 

Twórcy animacji szczególnie często na warsztat biorą twórczość fotorealisty Davida Hockneya. Portret artysty, znany również jako „Pool With Two Figures”, to obraz, który ma wiele cech wspólnych z samą historią BoJacka. Hockney przeniósł się z Wielkiej Brytanii do Kalifornii w latach 60. XX wieku, gdzie okiem przybysza z zewnątrz przyglądał się blichtrowi konsumpcyjnego stylu życia i „amerykańskiego snu”, podszytych jednak pewną dozą niepokoju. Jego obrazy przedstawiające baseny w Los Angeles zdobyły światową sławę i pobiły niejeden aukcyjny rekord. Podobno pojawiającą się w serialu kompozycję Hockney namalował, gdy wracał do zdrowia po zerwaniu długotrwałego związku, który przypłacił depresją i izolacją od reszty świata. Obraz ilustruje historię alienacji i odcięcia od własnego „ja”, stanowiąc doskonałą artystyczną analogię do stanu psychicznego serialowego BoJacka. Oczywiście twórcy animacji nie pozostawili dzieła Hockneya bez charakterystycznej dla siebie prześmiewczej przeróbki: bohaterami obrazu w „BoJacku Horsemanie” są… ludzie-konie. Inna wariacja na temat klasyki to „zezwierzęcony” „Taniec” Matisse’a, sam w sobie będący kwintesencją fowistycznej dzikości i ekspresji. W tym wypadku jednak postacie z oryginalnego obrazu zyskały głowy konia, kota czy kaczki. Ta pełna życia, ale i podszyta erotyzmem scena jest idealnym dziełem sztuki do przestrzeni, w której BoJack urządza swoje ekstrawaganckie imprezy. Z kolei różnokolorowe obrazy przedstawiające podkowy, które dostrzec można nad łóżkiem głównego bohatera, wyraźnie nawiązują do pop-artowskich kompozycji Andy’ego Warhola. Sam Warhol uwielbiał styl życia celebrytów, hollywoodzki blichtr i, oczywiście, popkulturę, jednocześnie przedstawiał ją jednak w krzywym zwierciadle. Nawiązanie do ojca-założyciela pop artu w takim serialu jak „BoJack Horseman” wydaje się wręcz nieuniknione. Artystyczne występy gościnne w animowanym hicie Netfliksa można jeszcze długo wyliczać: od Cézanne’a i Moneta po Basquiata i Haringa; „Pocałunek” Klimta w jednym odcinku może spotkać się z rekinem w formalinie Hirsta, a Botticelli może wisieć obok Łempickiej. Twórcy BoJacka niewątpliwie są geekami historii sztuki, którzy pozwalają sobie na tworzenie nawet najbardziej niedorzecznych połączeń w wyimaginowanych serialowych kolekcjach i galeriach. Co jednak istotne, każdy historyczno-artystyczny wtręt zdaje się mieć fabularne uzasadnienie i interesująco poszerzać kontekst historii, która rozgrywa się w danym odcinku. 

Gościnne występy Marka Rothki i Jeana-Michela Basquiata u BoJacka; źródło: dailyartmagazine.com

Wśród kultowych seriali animowanych dla nie-całkiem-dorosłych wymienić można jeszcze niewątpliwie „Family Guya”, „South Park”, „Futuramę” czy „Ricka i Morty’ego” – a to zaledwie te dobrze znane z polskich ramówek telewizji i platform streamingowych. W każdym z nich znaleźć można liczne intertekstualne odniesienia do współczesnych wydarzeń społeczno-kulturalnych – więc oczywiście także i do sztuki. W rozgrywającej się w odległej przyszłości „Futuramie” wprawne oko dostrzeże chociażby budynek nowojorskiego MoMA, która to instytucja w XXX wieku nosi już nazwę „Museum of REALLY Modern Art”. Z kolei w „Family Guy” (znanym na polskiej scenie rozrywkowej także pod nazwą „Głowa rodziny”) mały czarnowidz Stewie Griffin, przekonany, że choruje na raka, tworzy listę rzeczy, które chce zrobić przed (jego zdaniem rychłą) śmiercią. Jedną z nich jest wizyta w muzeum, gdzie Stewie stoi przed obrazem Georges’a Seurata „Niedzielne popołudnie na wyspie Grande Jatte”. Z każdą kolejną klatką animacji widzimy, jak bohater coraz bliżej przygląda się dziełu, jednocześnie ukazując widzowi serialu pointylistyczną technikę obrazu.

Z lewej: „Family Guy” i rozmowa z Georgią O’Keeffe z jej obrazem w tle; źródło: familyguy.fandom.com
Z prawej: Cytat z Salvadora Dalego w „Futuramie”; źródło: slurmed.com

Czym zatem są i czemu służą te artystyczne cytaty w produkcjach typowo popowych, jakimi są seriale animowane? Jak się okazuje, mogą one pełnić różnorakie funkcje. Bywają więc poważnym komentarzem do „niepoważnej” historii, pogłębiającym złożony psychologicznie rys postaci. Niekiedy pełnią funkcję satyry na współczesną rzeczywistość – czasem nawet i na samych twórców serialu. Mogą być wyzwaniem dla rysownika, który we współczesnej formie graficznej mierzy się z dziełami dawnych mistrzów. Wreszcie bywają po prostu (a może aż?) popisem erudycji twórców i puszczeniem oka do odbiorców, od których wymaga się pewnego stopnia kulturowego obycia. Okazuje się więc, że granica pomiędzy „sztuką wysoką” a popkulturą coraz częściej bywa płynna, a wręcz umowna, a jedna i druga kategoria – niegdyś wyraźnie odseparowane – dziś mogą z powodzeniem spotykać się w pół drogi.

Tagi

#popkultura#sztuka#malarstwo ...

Udostępnij