Henryk Berlewi, Mechano-faktura, 1924 – praca w kolekcji MoMA w Nowym Jorku.
19.08.2020

Henryk Berlewi i Reklama-Mechano.

Dwudziestolecie międzywojenne niewątpliwie było dla Polski okresem szczególnie intensywnego rozwoju – nie tylko gospodarczego czy technologicznego, ale również na polu sztuk plastycznych.

Sylwetki
Autor: Anna Palacz, Translation: Available
Styl tekstu

Kraj, który świeżo odzyskał utraconą przed ponad stu laty niepodległość, z entuzjazmem otwierał się na Europę i świat, skąd napływały mnożące się w zawrotnym tempie nowe awangardowe nurty artystyczne. Te, choć niekiedy bardzo od siebie różne, miały jednak pewien wspólny mianownik. Niezależnie bowiem od tego czy mowa była o ekspresjonistach, kubistach czy futurystach, każde ugrupowanie kładło nacisk na takie kategorie, jak nowoczesność, postęp, przyszłość, a także dotarcie do czystej esencji tego, czym jest sztuka, która przestała być traktowana jako naśladownictwo natury i dawnych mistrzów.

W takim intelektualno-twórczym klimacie swoją karierę artystyczną zaczynał Henryk Berlewi – malarz, grafik, krytyk i teoretyk sztuki. Wykształcenie malarskie zdobywał w Warszawie, Antwerpii i Paryżu uprawiając w tym czasie ekspresyjną sztukę wywiedzioną z kultury żydowskiej. Interesowały go także rozwiązania proponowane przez kubistów. Jednak zdarzeniem, które nadało kierunek jego poszukiwaniom twórczym, był wyjazd do Berlina na początku lat 20. i spotkanie z radzieckim konstruktywistą El Lissitzkim, który nadał kierunek jego zainteresowaniom w stronę konstruktywizmu i suprematyzmu. Wówczas szala twórczych poszukiwań artysty przechyliła się na rzecz sztuki wolnej od pozaartystycznych ideologii, skupionej na formalnej dyscyplinie i wzajemnym oddziaływaniu wszystkich elementów kompozycji. Podczas wizyty w Berlinie (1922-1923) Berlewi dołączył do kręgu twórców awangardowych skupionych wokół Theo van Doesburga, Laszlo Maholy-Nagy, Hansa Richtera czy Miesa van der Rohe.

To właśnie abstrakcyjne malarstwo operujące płaskimi geometrycznymi formami, rytmiczną kompozycją i kolorystyką ograniczoną do czerni, bieli i czerwieni stało się znakiem rozpoznawczym Berlewiego, a sam artysta już wkrótce stał się przedstawicielem najbardziej radykalnego nurtu polskiej awangardy dwudziestolecia międzywojennego. Był członkiem grupy Kubistów, Konstruktywistów i Suprematystów „Blok” (1924-1928).

Konstruktywistyczne poszukiwania Henryka Berlewiego stanowiły przyczynek do sformułowania przez niego nowatorskiej teorii mechanofaktury (1923), którą ogłosił w awangardowym berlińskim czasopiśmie „Der Strum”. Jej główną zasadą było odrzucenie wszelkiej iluzji przestrzennej na rzecz zaakcentowania dwuwymiarowej malarskości płótna. Szukając maksymalnego uproszczenia kompozycji artysta ograniczył gamę barwną jedynie do czerni, bieli i czerwieni oraz posługiwał się zestawieniami prostych form geometrycznych. Eksperymenty fakturowe zastąpił zrytmizowaniem linii i płaszczyzn. W ten sposób Berlewi stworzył niezależną od jakości materiałów fakturę, w pełni odpowiadającą naturze malarstwa. Pozostając wiernym konstruktywistycznej idei zespolenia sztuki ze sferą życia społecznego oraz odpowiadając na przyspieszony rytm zmieniającej się współczesności, Berlewi postawił na zmechanizowanie środków wyrazu posługując się szablonami i propagując zasady druku funkcjonalnego. Swoje artystyczne odkrycie Henryk Berlewi nazwał mechanofakturą – tworzona przez niego sztuka miała bowiem w swoich metodach naśladować nowoczesną mechaniczną produkcję, a przy tym budować wrażenie zróżnicowania faktur jedynie za pomocą dwuwymiarowych plam farby. W dążeniu do przywrócenia malarstwu „płaskości” przypominał ówczesne działania Strzemińskiego z jego teorią unistyczną. Jednocześnie składał hołd współczesnemu sobie rozwojowi przemysłu i postępującej industrializacji kraju – to właśnie w budowaniu związków między sztuką a przemysłem artysta upatrywał kierunku rozwoju dla idealnego społeczeństwa przyszłości.

Berlewi jednak wyróżniał się – nawet z dzisiejszej perspektywy – nowatorstwem w promowaniu własnej twórczości.

Najsłynniejszą wystawę mechanofaktury zorganizował bowiem… w warszawskim salonie samochodowym. Taki przybytek w międzywojennej Polsce był ucieleśnieniem nowoczesności i luksusu. Choć na artystę wylała się fala krytyki, a sam Słonimski nazwał jego dzieła „mechano-bzdurą”, niewątpliwie o Henryku Berlewim stało się głośno w całej stolicy. 

Artysta dał się poznać jako dobry „marketingowiec” także na innym polu: w 1924 roku założył spółkę „Reklama-Mechano”, w której twórczo przekładał estetykę konstruktywizmu na język nowoczesnego projektowania graficznego i typografii. 

Do dziś jego reklamy uchodzą za klasykę designu, a hasła ze słynnych kampanii czekolady Plutos, takie jak „szecherezady smakoszostwa” czy „wiosna zaklęta w cukry” nie przestają urzekać poetyckim humorem autora. Prowadzenie firmy reklamowej miało jednak jeszcze jeden istotny, pozakomercyjny wymiar, artysta bowiem swoją działalnością przyczynił się do rozpowszechniania najnowszych prądów w sztuce wśród odbiorców innych niż wąski krąg ówczesnych awangardowych artystów i krytyków.

Plakat i reklama, idące ze sobą w parze, już w międzywojniu były nośnikami, które „wyprowadzały na ulicę” i do powszechnego obiegu rozwiązania wiodących, najbardziej progresywnych współczesnych artystów.

Henryk Berlewi, reklamy czekolady Plutos, 1925. http://cyfrowe.mnw.art.pl/dmuseion/docmetadata?id=3509&from=pubstats


Warto dodać, iż w latach 20. XX wieku po raz pierwszy instytucjonalnie zwrócono uwagę na konieczność silniejszego powiązania obszarów plastyki z przemysłem i przedsiębiorstwami, jak również potrzebę demokratyzacji sztuk pięknych. Wówczas to na warszawskiej Politechnice powstała pierwsza pracownia projektowania grafiki użytkowej, gdzie programowo dbano o graficzny wyraz projektu, formę wizualnego przedstawienia informacji, biegłość rysunkową, typograficzną i kompozycyjną. Także w Szkole Sztuk Pięknych w Warszawie (obecnej ASP) w 1924 roku wprowadzono liternictwo i ćwiczenia z projektowania graficznego, które stały się przedmiotami obowiązkowymi. Da się zauważyć ówczesny trend, zgodnie z którym reklamy, szyldy czy plakaty nie były bynajmniej wypychane poza nawias tak zwanej sztuki wysokiej, ale przeciwnie – dbano o to, by zintegrować je ze sobą, aby także popularne nośniki informacji wizualnej były po prostu dobrze zaprojektowane i stojące na wysokim poziomie.

W ten nurt, dopiero zapoczątkowany i niejako testowany na uczelniach wyższych, doskonale wpisał się Henryk Berlewi, który w praktyce udowadniał, że integracja sztuki i grafiki komercyjnej może z powodzeniem funkcjonować na rynku, nie tracąc przy tym na wartościach artystycznych. Jego „Reklama-Mechano” do dziś – a więc niemal sto lat później – może stanowić wzór i kreatywną inspirację dla grafików poszukujących nieszablonowych rozwiązań przy projektowaniu zamówień dla firm – pod warunkiem, że te wykażą się otwartością i gotowością na spotkanie z wizją twórcy.

Tagi

#abstrakcja#berlewi#mechanofaktura ...

Udostępnij