Tradycja Dzikiego Zachodu i współczesny modernizm: dom O’Keeffe w Abiquiú; źródło: http://jagadesign.com/lekcja-plastyki-georgia-okeeffe-i-jej-dom-w-abiquiu/
11.01.2021

Georgia O’Keeffe, czyli artystyczny personal branding sprzed stu lat

„Mężczyźni uznają mnie za najlepszą kobietę-malarkę. A ja uważam, że jestem jednym z najlepszych malarzy” – miała mówić o sobie Georgia O’Keeffe, jedna z pionierek amerykańskiego malarstwa modernistycznego. Na długo przed istnieniem Instagrama O’Keeffe była „kuratorką” własnej artystycznej persony, niezwykle spójnej i charakterystycznej. Zbudowała swój rozpoznawalny estetyczny brand w czasach, gdy nie powstawały moodboardy i identyfikacje wizualne.

Sylwetki
Autor: Anna Palacz–Brzezińska, Translation: Available
Styl tekstu

Nieco ponad sześć lat temu, 20 listopada 2014 roku, miano najdroższej kobiety-artystki wszech czasów zyskała – i nosi je do dziś – wybitna malarka i popularyzatorka amerykańskiej kultury, Georgia O’Keeffe. Podczas aukcji w nowojorskim Sotheby’s biorący udział w licytacji przez telefon anonimowy kolekcjoner zapłacił za dzieło „White flower No. 1” (pol. „Bieluń”) z roku 1932 prawie 45 milionów dolarów – rynkowi eksperci szacowali jego wartość na maksymalnie jedną trzecią tej kwoty. Walka była zacięta: obraz licytowało między sobą aż siedmioro zainteresowanych. Ostateczna suma, jaka padła po finalnym „po raz trzeci”, była wielkim zaskoczeniem zarówno dla uczestników aukcji, jak i dla specjalistów świata sztuki.

Georgia O’Keeffe na pustyni, 1960; fot. Tony Vaccaro, źródło: https://medium.com

Kim była autorka tego dzieła? Skąd popularność artystki, za której obraz tajemniczy nabywca gotów był zapłacić niemałą fortunę? Dla wielu Europejczyków nazwisko Georgii O’Keeffe może być nowością, jednak w amerykańskiej kulturze jest to postać wręcz kultowa. I nie jest to zasługa wyłącznie jej niezwykłego, nowatorskiego malarstwa.

***

Georgia przyszła na świat pod wielkim niebem – na farmie w pobliżu Sun Prairie na rozległych pustkowiach stanu Wisconsin. Urodziła się w roku 1887 jako druga z siedmiorga dzieci pary imigrantów o korzeniach irlandzkich i węgierskich. Jednak, mimo że rodzeństwo miała dość liczne, najbardziej lubiła bawić się sama. „Georgia jest szefem” – mówiła o niej jedna z młodszych sióstr. Niemal od początku nasza bohaterka była dziewczynką nad wiek poważną, surową i stanowczą. W wieku 12 lat O’Keeffe bez wahania oznajmia koleżance, że już wie, kim zostanie, kiedy dorośnie: artystką. 

Rodzice wspierali kształcenie i rozwój intelektualny swoich dzieci – edukowanie dziewczynek było zresztą ich rodzinną tradycją. W wieku wczesnonastoletnim Georgia wraz z siostrami rozpoczęła naukę rysunku. Państwo O’Keeffe zwrócili uwagę na jej wyróżniający się na tle rodzeństwa talent i zaproponowali, by kontynuowała naukę w szkole plastycznej. Młoda O’Keeffe rozwijała więc swoje umiejętności pod okiem lokalnej akwarelistki, w kolejnych latach zaś kształciła się w prowadzonej przez siostry zakonne szkole Sacred Heart Academy w Madison. Tam zetknęła się z ostrą dyscypliną i surowymi zasadami, którym hołdowały nauczycielki-zakonnice, a które w pewnym stopniu zdawały się kształtować jej późniejszy charakter i publiczny wizerunek.

Choć państwo O’Keeffe nie należeli do zamożnych, spełnili jednak wielkie marzenie najstarszej córki i zaraz po ukończeniu przez nią szkoły średniej wysłali ją na studia do Art Institute w Chicago, a następnie do, wówczas niezwykle prestiżowej, Art Students League w Nowym Jorku. W największej amerykańskiej metropolii niespełna dwudziestoletnia Georgia, dziewczyna z prowincji, na chwilę zachłysnęła się wielkomiejskim życiem – szczególnie lubiła bywać z przyjaciółmi z kręgu artystycznej bohemy na całonocnych tańcach. Szybko jednak stało się dla niej jasne, że po tych dekadenckich imprezach nie mogła malować przez trzy dni… Zdeterminowana, ambitna i nauczona samodyscypliny O’Keeffe wybrała więc malowanie.

Młoda i zdeterminowana Georgia O’Keeffe; źródło: https://en.wikipedia.org/

„Muzyka, róż i błękit nr 1”, 1918; fot. Paul Macapia, źródło: https://news.artnet.com/

Można pomyśleć, że to okres studiów w amerykańskiej stolicy kultury i sztuki otworzył drzwi do sukcesu artystki. Georgia O’Keeffe jednak szybko opuściła Nowy Jork i ponownie zaszyła się na prowincji, podejmując pracę jako… nauczycielka. Przenosiła się coraz głębiej na południe Stanów Zjednoczonych: do Wirginii, Karoliny, wreszcie do Teksasu i Nowego Meksyku, których surowe pustynne krajobrazy pokochała nad życie. Tworzyła jedynie „do szuflady” – sądziła, że wiodące wówczas nurty w sztuce ograniczają to, co chciałaby przekazywać w swoim malarstwie, coraz śmielej dążącym ku niezwykle zmysłowej abstrakcji. O jej odkryciu dla szerokiej publiczności zadecydował niejako przypadek. Pracując z dala od Nowego Jorku, Georgia korespondowała z poznaną w trakcie studiów Anitą Pollitzer, znaną sufrażystką i dozgonną przyjaciółką artystki. W 1915 roku Pollitzer, otrzymawszy od O’Keeffe dołączone do listu jej prace na papierze, pokazała je Alfredowi Stieglitzowi – słynnemu fotografowi i marszandowi prowadzącemu nowojorską Gallery 291. Położona w sercu Manhattanu galeria uchodziła wówczas za jedną z najbardziej awangardowych, i to nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale wręcz po obu stronach Atlantyku. Stieglitz zachwycił się rysunkami O’Keeffe. W ostatniej chwili włączył jej prace do nadchodzącej wystawy – i to bez pytania autorki o zgodę. Jak relacjonował po latach marszand, po wernisażu w jego galerii pojawiła się ubrana w czarną sukienkę młoda kobieta o wyglądzie Mony Lisy i stanowczo zażądała usunięcia prac z ekspozycji. Był to pierwszy publiczny pokaz twórczości nieznanej wówczas nikomu 28-letniej Georgii O’Keeffe. Zadebiutowała więc w jednej z najlepszych ówczesnych galerii – mimo to jednak nie okazała swojemu „odkrywcy” wdzięczności, a wręcz przeciwnie: była oburzona. Alfred Stieglitz, początkowo oczarowany jej sztuką, wkrótce zafascynował się także samą dumną i buntowniczą artystką o silnym charakterze i niezłomnej wierze w to, co robi. Tak rozpoczęła się ich korespondencyjna znajomość, która wkrótce przerodziła się w wieloletni związek. Odtąd Stieglitz w swoich fotograficznych dziełach najchętniej uwieczniał Georgię i jej obrazy, stając się zaangażowanym promotorem twórczości swojej partnerki.

1. O’Keeffe i Stieglitz w 1929 roku; źródło: https://www.wbur.org/
2. Georgia O’Keeffe sfotografowana przez Alfreda Stieglitza, 1918; źródło: https://globallovemuseum.net/
3. Dłonie i czaszka, czyli O’Keeffe oczami męża; fot. Alfred Stieglitz, źródło: https://flashbak.com/

***

Georgia O’Keeffe dożyła imponującego wieku 99 lat – zmarła w roku 1986, jako artystka wysoko ceniona zarówno przez krytyków, jak i szerokie grono odbiorców-amatorów. Jeszcze za życia nazywano ją matką amerykańskiego modernizmu. Przez długie dekady, oprócz konsekwentnie rozwijanego stylu w malarstwie, stworzyła również charakterystyczny, oryginalny, a przede wszystkim – stuprocentowo autentyczny wizerunek własny. Jej sztuka nie zamykała się jedynie na płaszczyźnie ograniczonej prostokątem płótna: O’Keeffe kreowała i naznaczała swoim stylem także całą rzeczywistość wokół siebie. Wystrój jej ukochanych domów, garderoba, a nawet dieta nierozerwalnie łączyły się z tym, co – i jak – malowała.

„Głowa barana”, 1935; źródło: https://en.wikipedia.org/

Na niezwykle zmysłowych obrazach przedstawiała kwiaty w dużym powiększeniu, wnętrza muszli, kości zwierząt czy skaliste, niemal puste pejzaże, jakby rozgrzane i pulsujące słońcem. Wszystkie te elementy przybierały jednak formy mocno uproszczone, często wręcz balansujące na granicy abstrakcji tak, że niekiedy z trudem da się odczytać, co właściwie przedstawiają. To w giętkich liniach i barwnych gradientach – czasem subtelnych, innym razem eksplodujących feerią kolorów – Georgia O’Keeffe potrafiła uchwycić ekspresję sił witalnych natury, które zdawała się odczuwać całą sobą. Jej obrazy zmysłowych wnętrz kielichów kwiatów nie bez przyczyny odczytywane są jako analogie do kobiecej seksualności. Artystka, tak silnie związana z przyrodą i jej rytmem, zdawała się zacierać granice między światem roślin, zwierząt i ludzi – jako kobieta zaś szczególnie mocno eksplorowała wątek pierwiastka żeńskiego w naturze czy archetypu „matki ziemi”. W jej sztuce zmysłowość i duchowość płynnie przenikają się w formie nowoczesnych, modernistycznych rozwiązań wizualnych. Nie ma w tym jednak prowokacji, kokieterii, erotyki przeznaczonej dla męskiego spojrzenia, których chętnie doszukiwali się w jej twórczości krytycy międzywojnia – czasów rozkwitu freudowskiej psychoanalizy. O’Keeffe o dekady wyprzedzała sztukę feministyczną, choć jej twórczość nie była ideową deklaracją, lecz szczerą, na wskroś osobistą wypowiedzią, nieprzefiltrowaną przez pryzmat naukowych teorii.

1. „Czarny irys III”, 1926; źródło: https://en.wikipedia.org/
2. „Szare linie z czernią, błękitem i żółcią”, ok. 1923; źródło: https://www.apollo-magazine.com/

Niezależna artystka, świadomie odwracając się od wielkomiejskiego stylu życia, galeryjnego obiegu sztuki i towarzyskich koterii, żyła niemal zupełnie samotnie na piaszczystym pustkowiu pośród tego, co kochała najbardziej: sztuki i spalonej słońcem ziemi. Choć ze swoją sławą łatwo mogła zostać celebrytką art worldu, wybrała proste życie, które najbardziej jej odpowiadało. Jak sama mówiła: „żyć tu – to właśnie jest szczęście. Gdy myślę o śmierci, żałuję jedynie, że nigdy więcej nie zobaczę tego pięknego kraju. Chyba że rację mają Indianie i mój duch będzie tu wracał, gdy mnie już nie będzie”. W 1940 roku O’Keeffe kupiła własną posiadłość w Ghost Ranch (która przez kolejne lata pełniła funkcję jej letniego domku), a następnie opuszczoną hacjendę w pobliskim miasteczku Abiquiú w Nowym Meksyku. Tam osiadła na stałe po śmierci męża, Alfreda Stieglitza, w 1946 roku. Bezkresne pustynie przemierzała samotnie, przeważnie konno, czasem swoim starym Fordem, a nawet motocyklem. Przyglądała się temu, co pozostało z kultury i wtopionej w skaliste pejzaże architektury zamieszkujących te tereny Indian Pueblo.

1. Tradycja Dzikiego Zachodu i współczesny modernizm: dom O’Keeffe w Abiquiú; fot. Krysta Jabczenski, źródło: https://southwestcontemporary.com/
2. Tradycja Dzikiego Zachodu i współczesny modernizm: dom O’Keeffe w Abiquiú; źródło: http://jagadesign.com

Dom, który urządziła dla siebie w Abiquiú, był hołdem oddanym rdzennym mieszkańcom południowego zachodu Stanów Zjednoczonych. W jego wystroju artystka umiejętnie połączyła naturalne materiały od wieków wykorzystywane przez lokalną ludność (ściany z suszonej na słońcu cegły, drewno czy glinę) z minimalistycznym designem mebli z drugiej połowy XX wieku, m.in. projektu Eero Saarinena. O’Keeffe dekorowała wnętrze znaleziskami, które tak chętnie przedstawiała w swoim malarstwie: pełno w nim było niezwykłych kamieni, konarów o fantazyjnie splątanych gałęziach, kości i czaszek pustynnych zwierząt czy wreszcie jej ukochanych kwiatów w pełnym rozkwicie.

Tradycja Dzikiego Zachodu i współczesny modernizm: dom O’Keeffe w Abiquiú; źródło: http://jagadesign.com/

Modernistyczna malarka żyjąca na pustynnym ranczu rodem z Dzikiego Zachodu była miłośniczką zdrowego odżywiania i tego, co współcześnie nazwalibyśmy stylem życia eko czy zero waste. Choć w tym klimacie nie było to łatwe, O’Keeffe z pasją uprawiała własny ogród. Była także zapaloną kucharką, korzystającą przede wszystkim z tego, co sama wyhodowała. Jej kuchnia była taka, jak ona sama: prosta, surowa i wyprzedzająca swoje czasy. Dieta artystki bogata była w pełnoziarniste pieczywo własnego wypieku, warzywne zupy, owoce, zioła i prozdrowotne koktajle – a wszystko to w czasach, gdy zachodni świat zachwycał się fast foodami, kuchenką mikrofalową czy słynną zupą w puszce sportretowaną przez Warhola. W tym względzie, paradoksalnie, Georgia O’Keeffe była i tradycjonalistką, i pionierką zarazem.

W kuchni artystki, 1960; fot. Tony Vaccaro, źródło: https://www.nytimes.com/

Równie spójny i określony był wreszcie także jej styl ubioru. Ponoć już w dzieciństwie wyróżniała się na tle innych mieszkańców małego miasteczka w Wisconsin swoim wyglądem i modowymi wyborami. Od młodzieńczych lat chętnie przejmowała elementy męskiej garderoby: kapelusze, koszule, marynarki czy buty-oksfordki. Do końca życia miała długie włosy – najpierw kruczoczarne, później posiwiałe – które nosiła upięte w ciasny kok tuż nad karkiem. Ulubione kolory? Oczywiście czerń i biel. Georgii nie po drodze było z efemerycznymi modami na aktualne w danym sezonie fryzury, makijaże czy kroje. Jej znakiem rozpoznawczym była bezkompromisowa naturalność szlachetnych rysów twarzy, „rzeźbionych” wiatrem i podkreślanych południową opalenizną. Na ascetyczny wizerunek malarki składały się proste, zgrzebne stroje niemal pozbawione dodatków (z wyjątkiem ukochanej spiralnej broszki wykonanej przez Alexandra Caldera) – jednak w istocie cechowało ją duże przywiązanie do drobnych detali, nadających charakteru całości. Podobnie jak w sztuce kulinarnej, tak również w modzie O’Keeffe była samowystarczalna: osobiście szyła własne stroje, dzięki którym wyróżniała się i podkreślała swoją odrębność. Stawiała na minimalizm, komponując tyleż praktyczną, co nowatorską „kapsułową garderobę”, gdzie wszystkie elementy można dowolnie ze sobą łączyć tak, by zawsze do siebie pasowały. Brzmi znajomo?

Georgia O’Keeffe, amerykańska malarka, która z impetem wkroczyła do świata sztuki ponad sto lat temu, do dzisiaj pozostaje jej trudno uchwytnym fenomenem. Zachowując niespotykaną wprost (szczególnie w przypadku kobiet-artystek swoich czasów) dozę niezależności i determinacji, konsekwentnie kształtowała zarówno własne poszukiwania twórcze, jak i swój wizerunek i pozycję w zdominowanym przez mężczyzn art worldzie. Na długo przed istnieniem Instagrama O’Keeffe była „kuratorką” własnej artystycznej persony, niezwykle spójnej i charakterystycznej. Zbudowała swój rozpoznawalny estetyczny brand w czasach, gdy nie powstawały moodboardy i identyfikacje wizualne. Nie można jednak powiedzieć, by była to jedynie forma autopromocji czy wyrachowana, obliczona na sukces kreacja. Przeciwnie; artystka nigdy nie straciła z oczu tego, co najważniejsze: własnej autentyczności.

Tagi

#modernizm#sztuka#malarstwo ...

Udostępnij